#1 Story Time | Skręciłam rękę jadąc na hulajnodze

Heii!
Dzisiaj zaczynam nową serię i jak widzicie po tytule jest to story time. W tym swoim krótkim, prawie 18-letnim życiu trochę przygód miałam, tak więc postanowiłam się niektórymi podzielić. Moi znajomi, rodzina mogą Wam potwierdzić jak wielką jestem niezdarą. Przysięgam Wam, nie mam najmniejszego problemu z wywróceniem się na prostej drodze czy publicznym upadkiem ze schodów na oczach całej szkoły ( ale o tym w innym wpisie). I wiecie, hulajnoga wydaje się bardzo bezpiecznym środkiem transportu. Nooo chyba że wpadnie w moje ręce.


 Było to słonecznego, bodajże wrześniowego dnia. Miałam jakieś 8 lat. Byłam z rodzicami i rodzeństwem u mojej babci. Zachciało mi się poszaleć na hulajnodze, jednak byłam zbyt leniwa, aby wyjść na chodnik czy nawet ulicę ( było to na wsi, więc na ulicach i chodnikach jest minimalny ruch) i jeździć jak normalny człowiek. Nie wiece jak bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, że babcia ma przed domem ułożoną kostkę, która wydawała mi się idealną alternatywą. Nie pozostało mi nic innego jak cieszyć się moim jakże kreatywnym pomysłem. Domyślacie się jak to się skończyło? Tak, słuchajcie, jak pewnie większość społeczeństwa wie, między kostką są przerwy, przez które można się potknąć lub... wywrócić na hulajnodze, niefortunnie upaść i skręcić rękę.
Z racji tego, że byłam dzielną dziewczyną, wstałam, odłożyłam ten nieszczęsny środek transportu i poszłam jeść.

Niestety, kiedy wróciłam do siebie do domu, jak to pilna uczennica, zasiadłam do pracy domowej. No i wiecie wykładam te książki już coś tam zaczynam marudzić, że boli mnie prawa ręka, mama zła, że udaję i chcę się wymigać od obowiązku ( często mi się to zdarzało, muszę przyznać), no ale okej. Biorę długopis w dłoń i kompletnie nie mogę go utrzymać, w tym momencie mama zaczęła mi powoli wierzyć, zobaczyła też, że ta ręka jest lekko spuchnięta. Razem z tatą stwierdzili, że pewnie jest zbita i że skoro tak mnie zaczyna boleć, nie pójdę na drugi dzień do szkoły, a jak będzie gorzej, pojedziemy do lekarza.

Tak więc z samego rana pojechaliśmy do lekarza, wyczekaliśmy się dosłownie cały dzień i na sam koniec tego ,,ekscytującego'' pobytu w szpitalu, zostałam zbadana, nie pamiętam czy miałam robione prześwietlenie, ale wydaje mi się, że tak, stwierdzono skręcenie ręki i nałożono mi szynę.
Fantastycznie :)))

Oczywiście, tyle z tego dobrego, że w szkole wszystkie notatki robiła za mnie ówczesna przyjaciółka, a ja byłam zwolniona z odrabiania prac domowych.
O, zgadnijcie co wywoływało największe zdziwienie i oczywiście śmiech:

- Ojej, co ci w rękę?
- Wiesz, skręciłam, jadąc na hulajnodze.

Love xx Ulka

15 komentarzy:

  1. Ahaha, o niee :D Też jako mała dziewczyna miałam słabość do jeżdżenia na hulajnodze. Zastanawiam się, czy coś się zmieniło od tamtego czasu :D

    anotherbeautyblogxoxo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam ten ból. Ja skręciłam paskudnie kolano obracając się na chodniku :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na szczęście nie miałam w swoim prawie 18 letnim życiu nic złamanego i skręconego, liczę, że pozostanie tak na długo! :)
    Hulajnoga powiem Ci niebezpieczny środek transportu.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezła historia :)
    Nie miałam na szczęście niczego złamanego, ale wypadków miałam wieele :)

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. To masz śmieszne wspomnienia haha,ja nigdy nie miałam nic złamanego :)
    http://nkarolainn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. hehheh historia smieszna ale i też smutna trochę :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2018/01/valentines-day-zakupowemodowe-propozycje.html

    OdpowiedzUsuń
  7. ojjj, uwielbiam na hulajnodze jeździć haha, ale nigdy sobie nie skręciłam ręki. Za to 3 razy kostkę, ale to już po 15 roku życia :D
    Zapraszam :)
    ania-ania3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. O jeju :D az mi sie przypomnialy moje historie z dziecinstwa :D ahhh lata mlodosci vo to byly za czasy :D
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nigdy jeszcze nie miałam nic złamanego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja sie kiedys w szkole przewrocilam i mialam skrecona reke i noge...
    Pozdrawiam cieplutko
    My blog

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny pomysł na post :D Też jestem niezdarą i przewrócić się na schodach przy całej szkole zdarza mi się często :D
    Tez miałam kilka "wypadków" tylko, że podczas jazdy na rowerze

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. To nie fajnie, że tak się przydarzyło. Moja mam często przypomina mi żebym uważała, bo jestem znana z solidnych ćwiczeń i raz na jakiś czas jakiś mięsień lubi się naciągnąć ;)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  13. Hhaha, ja na szczęście nie miałam tej przyjemności skręcenia ręki ;)
    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ahh te przygody z mlodosci 🤣 ❤ ja nigdy nie mialam nic zlamanego ani skreconego.

    Obserwuje i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!
Będzie mi bardzo miło, jeśli zaobserwujesz bloga i zostaniesz na dłużej! ♥

Copyright © 2014 Ulciiakk , Blogger